Power quality and protection

Recenzje prasowe - Gigawatt PC-4

High Fidelity No.68
grudzień 2009


Fenomenalnie zbudowany kondycjoner, który wpasuje się nawet w najdroższe hi-endowe systemy. Serdecznie gratuluję! Wojciech Pacuła - Redaktor naczelny.

"AWARD STATEMENT 2009 High Fidelity"

Autor: Wojciech Pacuła - "HIGH FIDELITY" Pełna recenzja

SixMoons
październik 2009




Pełna recenzja

High Fidelity No.65
wrzesień 2009



ODSŁUCH
"Moim zdaniem zmiany są absolutnie pozytywne. To są prawdziwe ZMIANY, nie symulowane, ale nie tak, jak te ostatnie, efektowne. Nie pisałem o tym od razu, dlatego, że dużo będzie zależało od reszty systemu i od tego, czego MY od niego oczekujemy."

"PC-4 z wpiętym do niego całym systemem gra po prostu łagodniej i po jakimś czasie to taka prezentacja wyda się nam bardziej poprawna. Powiem więcej – to ten dźwięk będzie dla nas ‘oryginalnym’, a dźwięk z listwą albo prosto ze ściany będzie nieco „ordynarny”, taki nieuładzony, jakby prostacki."

"Przecież wcześniej mój system też super (takie jest przynajmniej moje zdanie…) grał! To jest jednak hi-end i tutaj do pewnych rzeczy dochodzi się stopniowo, nie szokowo. Dlatego właśnie raz zidentyfikowawszy problem trudno mi było się przyzwyczaić z powrotem do listwy. W końcu się udało, zapomniałem, jak to było z PC-4, ale proces re-adaptacyjny trwał stosunkowo długo."

"Bez cienia wątpliwości znacznie lepsza była akustyka otaczająca instrumenty. Dlatego też np. uderzenia w rant werbla z Corcovado, utworze z płyty We Get Request Oscara Petersona miały więcej „oddechu” wokół siebie właśnie z PC-4. Paradoksalnie, właśnie dlatego były mocniejsze, były lepiej połączone z resztą dźwięku. I chyba to jest właściwe brzmienie, to jest to, do czego trzeba dążyć.

Naprawdę pięknie wszystko się z PC-4 otworzyło. Ale nie przez dodanie góry. Jak mówię, w pierwszym momencie wydaje się, że wyższa średnica jest z kondycjonerem gładsza, ciemniejsza. Mimo to wszystko jest wyraźniejsze, a to dlatego, że powiększają się odstępy w głąb między wykonawcami, jakby ktoś wszystko lekko rozepchnął. Tak więc „widać” je lepiej. To paradoksalne połączenie lepszej wyrazistości przy gładszej górze szczególnie dobrze słychać było przy płycie Viaticum e.s.t., w moim ulubionym utworze The Well-wisher. Jest on niezwykle ciepły, skupiony na łączności. Każde „wyssanie” szczegółów jest z nim niezbyt dobre, ponieważ dźwięki zaczynają się do siebie „lepić”. Realizacja tej płyty jest na granicy takiego gęstego grania i potrzeba niezwykłej precyzji, żeby tego nie pogłębić i żeby nie zepsuć całego efektu. Myślę, że mój system robi to świetnie i podobało mi się to także z listwą, zanim wpiąłem kondycjoner do sieci. Z PC-4 było jednak lepiej. Znacznie lepiej. To banalne – ‘lepiej’ może być, kiedy ktoś nam poprawi poduszkę pod głową, ale nic nie poradzę na to, że właśnie taki efekt uzyskuje się z kondycjonerem GigaWatta.

Takie „uładzanie” dźwięku to rzecz słyszalna w najlepszych systemach. Ostatnio Janusz, gospodarz spotkań Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, powiedział, że z wiekiem, z dochodzeniem do tego punktu w systemie, w którym jest teraz, zaczyna cenić brzmienie, które jeszcze jakiś czas temu wydałoby mu się ciemne, zbyt pastelowe. Alleluja! Tak, to dokładnie o to chodzi – lepsze, bardziej rozdzielcze urządzenia brzmią w niesamowicie gładki, nieofensywny sposób. Należy oczywiście oddzielić to od ocieplenia i złagodzenia, bo to zupełnie coś innego. PC-4 pokazuje, że ciepło i delikatność to cecha urządzeń o niskich zniekształceniach."

"Dlatego właśnie odsłuch mojego systemu z GigaWattem PC-4 był tak satysfakcjonujący, tak wartościowy, także z poznawczego punktu widzenia. Trudno od razu docenić tego typu zmiany, polegające na „braku” elementów, które tańsze systemy wyprowadzają na „prostą”, w kierunku realnego dźwięku. Kiedy jednak dojrzejemy, trzeba się zmierzyć z prostym faktem: w „realu” dźwięk nie jest dokładny, nie jest rozdzielczy – po prostu „jest”. A dochodzi się do tego, tak mi się przynajmniej w tym momencie wydaje, właśnie od tej strony, którą idzie PC-4."

"Bo musimy mieć jasność: mówimy tu o naprawdę dobrze zintegrowanych, dobrze złożonych systemach z hi-endu i top hi-endu. Jeżeli system jest zbyt ciepły, wówczas z testowanym kondycjonerem w torze będzie lepiej, ale nie usłyszymy cudownej mikroinformacji, którą GigaWatt podaje."

"Obiektywnie, bo muszę się pokusić o takie spojrzenie, PC-4 to krok w dobrą stronę, znakomita podstawa do wszelkich zmian w systemie w przyszłości."

"Zalety o których piszę będą tam obecne, ale mogą nie być one decydującymi. Z drugiej strony, jeśli mamy wysmakowany system lub jeśli chcemy mieć jakąś bazę, na podstawie której można będzie robić zmiany, to koniecznie trzeba wypróbować polski kondycjoner u siebie. Zmiany będą duże, ale jakościowe, nie ilościowe. Chociaż barwa zostanie nieco zmodyfikowana w sposób, w jaki opisałem, to jednak nie to o ILE się zmieni będzie ważne, ale JAK. Dźwięk z tym urządzeniem w torze zasilania jest dojrzalszy, pełniejszy, głębszy, znacznie lepiej osadzony w przestrzeni między kolumnami. To pięknie wykonany, przynoszący realną poprawę dźwięku, polski produkt, z którego można być dumnym. Nie dla wszystkich, nie zawsze zmieniający dźwięk tak, jakbyśmy chcieli, ale chyba produkt docelowy, tj. taki, z jakim trzeba by dokonywać kolejnych wyborów przy kompletowaniu systemu."

BUDOWA
"Kondycjoner sieciowy PC-4 firmy GigaWatt to potężne urządzenie w niezwykle dopracowanej, zarówno pod względem estetycznym, funkcjonalnym, jak i mechanicznym budowie. To jeden z najbardziej dopracowanych kondycjonerów, jaki widziałem w życiu – jedynie cudowne produkty Accuphase’a, jak PS-1210, czy PS-510V, są skonstruowane z podobną pieczołowitością."

Autor: Wojciech Pacuła - "HIGH FIDELITY" Pełna recenzja