Fenomenalnie zbudowany kondycjoner, który wpasuje się nawet w najdroższe hi-endowe systemy. Serdecznie gratuluję! Wojciech Pacuła - Redaktor naczelny.
"AWARD STATEMENT 2009 High Fidelity"
Autor: Wojciech Pacuła - "HIGH FIDELITY" Pełna recenzja
ODSŁUCH
"Moim zdaniem zmiany są absolutnie pozytywne. To są prawdziwe ZMIANY, nie symulowane, ale nie tak, jak te ostatnie, efektowne. Nie pisałem o tym od razu, dlatego, że dużo będzie zależało od reszty systemu i od tego, czego MY od niego oczekujemy."
"PC-4 z wpiętym do niego całym systemem gra po prostu łagodniej i po jakimś czasie to taka prezentacja wyda się nam bardziej poprawna. Powiem więcej – to ten dźwięk będzie dla nas ‘oryginalnym’, a dźwięk z listwą albo prosto ze ściany będzie nieco „ordynarny”, taki nieuładzony, jakby prostacki."
"Przecież wcześniej mój system też super (takie jest przynajmniej moje zdanie…) grał! To jest jednak hi-end i tutaj do pewnych rzeczy dochodzi się stopniowo, nie szokowo. Dlatego właśnie raz zidentyfikowawszy problem trudno mi było się przyzwyczaić z powrotem do listwy. W końcu się udało, zapomniałem, jak to było z PC-4, ale proces re-adaptacyjny trwał stosunkowo długo."
"Bez cienia wątpliwości znacznie lepsza była akustyka otaczająca instrumenty. Dlatego też np. uderzenia w rant werbla z Corcovado, utworze z płyty We Get Request Oscara Petersona miały więcej „oddechu” wokół siebie właśnie z PC-4. Paradoksalnie, właśnie dlatego były mocniejsze, były lepiej połączone z resztą dźwięku. I chyba to jest właściwe brzmienie, to jest to, do czego trzeba dążyć.
Naprawdę pięknie wszystko się z PC-4 otworzyło. Ale nie przez dodanie góry. Jak mówię, w pierwszym momencie wydaje się, że wyższa średnica jest z kondycjonerem gładsza, ciemniejsza. Mimo to wszystko jest wyraźniejsze, a to dlatego, że powiększają się odstępy w głąb między wykonawcami, jakby ktoś wszystko lekko rozepchnął. Tak więc „widać” je lepiej. To paradoksalne połączenie lepszej wyrazistości przy gładszej górze szczególnie dobrze słychać było przy płycie Viaticum e.s.t., w moim ulubionym utworze The Well-wisher. Jest on niezwykle ciepły, skupiony na łączności. Każde „wyssanie” szczegółów jest z nim niezbyt dobre, ponieważ dźwięki zaczynają się do siebie „lepić”. Realizacja tej płyty jest na granicy takiego gęstego grania i potrzeba niezwykłej precyzji, żeby tego nie pogłębić i żeby nie zepsuć całego efektu. Myślę, że mój system robi to świetnie i podobało mi się to także z listwą, zanim wpiąłem kondycjoner do sieci. Z PC-4 było jednak lepiej. Znacznie lepiej. To banalne – ‘lepiej’ może być, kiedy ktoś nam poprawi poduszkę pod głową, ale nic nie poradzę na to, że właśnie taki efekt uzyskuje się z kondycjonerem GigaWatta.
Takie „uładzanie” dźwięku to rzecz słyszalna w najlepszych systemach. Ostatnio Janusz, gospodarz spotkań Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, powiedział, że z wiekiem, z dochodzeniem do tego punktu w systemie, w którym jest teraz, zaczyna cenić brzmienie, które jeszcze jakiś czas temu wydałoby mu się ciemne, zbyt pastelowe. Alleluja! Tak, to dokładnie o to chodzi – lepsze, bardziej rozdzielcze urządzenia brzmią w niesamowicie gładki, nieofensywny sposób. Należy oczywiście oddzielić to od ocieplenia i złagodzenia, bo to zupełnie coś innego. PC-4 pokazuje, że ciepło i delikatność to cecha urządzeń o niskich zniekształceniach."
"Dlatego właśnie odsłuch mojego systemu z GigaWattem PC-4 był tak satysfakcjonujący, tak wartościowy, także z poznawczego punktu widzenia. Trudno od razu docenić tego typu zmiany, polegające na „braku” elementów, które tańsze systemy wyprowadzają na „prostą”, w kierunku realnego dźwięku. Kiedy jednak dojrzejemy, trzeba się zmierzyć z prostym faktem: w „realu” dźwięk nie jest dokładny, nie jest rozdzielczy – po prostu „jest”. A dochodzi się do tego, tak mi się przynajmniej w tym momencie wydaje, właśnie od tej strony, którą idzie PC-4."
"Bo musimy mieć jasność: mówimy tu o naprawdę dobrze zintegrowanych, dobrze złożonych systemach z hi-endu i top hi-endu. Jeżeli system jest zbyt ciepły, wówczas z testowanym kondycjonerem w torze będzie lepiej, ale nie usłyszymy cudownej mikroinformacji, którą GigaWatt podaje."
"Obiektywnie, bo muszę się pokusić o takie spojrzenie, PC-4 to krok w dobrą stronę, znakomita podstawa do wszelkich zmian w systemie w przyszłości."
"Zalety o których piszę będą tam obecne, ale mogą nie być one decydującymi. Z drugiej strony, jeśli mamy wysmakowany system lub jeśli chcemy mieć jakąś bazę, na podstawie której można będzie robić zmiany, to koniecznie trzeba wypróbować polski kondycjoner u siebie. Zmiany będą duże, ale jakościowe, nie ilościowe. Chociaż barwa zostanie nieco zmodyfikowana w sposób, w jaki opisałem, to jednak nie to o ILE się zmieni będzie ważne, ale JAK. Dźwięk z tym urządzeniem w torze zasilania jest dojrzalszy, pełniejszy, głębszy, znacznie lepiej osadzony w przestrzeni między kolumnami. To pięknie wykonany, przynoszący realną poprawę dźwięku, polski produkt, z którego można być dumnym. Nie dla wszystkich, nie zawsze zmieniający dźwięk tak, jakbyśmy chcieli, ale chyba produkt docelowy, tj. taki, z jakim trzeba by dokonywać kolejnych wyborów przy kompletowaniu systemu."
BUDOWA
"Kondycjoner sieciowy PC-4 firmy GigaWatt to potężne urządzenie w niezwykle dopracowanej, zarówno pod względem estetycznym, funkcjonalnym, jak i mechanicznym budowie. To jeden z najbardziej dopracowanych kondycjonerów, jaki widziałem w życiu – jedynie cudowne produkty Accuphase’a, jak PS-1210, czy PS-510V, są skonstruowane z podobną pieczołowitością."
Autor: Wojciech Pacuła - "HIGH FIDELITY" Pełna recenzja